Praca dla siebie czy praca na siebie?

To podstawowy dylemat świeżo upieczonego absolwenta uczelni wyższej. Po studiach trudno przestawić się na zupełnie inny tryb życia, narzucony przez konieczność podjęcia pracy. Pobudka co rano o 6 (a niekiedy dużo wcześniej), codzienne łapanie środka transportu w postaci przeładowanego ludźmi autobusu lub tramwaju, przesiadki, zadyszka żeby tylko zdążyć do pracy (punktualność obowiązkowo), a następnie osiem intensywnych godzin, podczas których nawet nie w głowie posiłek lub choćby przekąska.

Po wyjściu z biura dopada takie zmęczenie, że myślisz tylko o tym, aby jak najszybciej znaleźć się w domu. Po kilku miesiącach takiego życia przychodzi kryzys: „I co mi z tego przyszło?” Dla wielu brzmi znajomo, dlatego zanim to nastąpi, wiele osób decyduje się na założenie własnej działalności. Wstajesz kiedy chcesz, choć czasem i wczesnoranne wstawanie nikogo nie ominie. Spóźnisz się – i cóż z tego, przecież mi wolno. Samochód stoi na parkingu, bo przecież przedsiębiorcy nie wypada tramwajami jeździć. Ale czy te drobnostki warte są harowania po kilkanaście godzin dziennie? Bo własna firma to nie tylko 8 godzin w biurze, ale i nadgodziny w domu. Telefon służbowy dzwoni bez ustanku – a to w sprawie pożyczki, a to banki oferują nowe kredyty dla przedsiębiorców. Dyrektor finansowy ciągle wmawia, że kapitał pochodzący z pożyczki jest tańszy niż własny i trzeba korzystać. Zanim jednak pieniądze znajdą się na koncie firmy, niezbędna jest przeprawa nie tylko przez banki, ale przez urzędy tj. skarbówka czy ZUS. Ponadto, pracownicy ciągle niezadowoleni, bo to pracy za dużo a pensje nieadekwatne, a to żadnych deputatów nie ma (a firma obok oferuje karnety na fitness itp.). Niestety, własna działalność to nieustanna walka z wszystkimi wokół – urzędami, konkurencją, kadrą. Biurokracja na każdym kroku, a staranie się o kredyty potrafi ciągnąć się miesiącami.

Mało kto myśli o tym decydując się na własną działalność. Tymczasem umieralność wśród przedsiębiorców na zawał serca jest znacznie większa niż w przypadku pracowania dla kogoś.

Do uzyskania pożyczki często wystarczy tylko zaświadczenie od pracodawcy, a nie jak w przypadku działalności – stos dokumentów poświadczających nie tylko dochód, ale wywiązywanie się z zobowiązań wobec pracowników (ZUS)

Podobnie w przypadku starania się o kredyty. Może nie są to takie kwoty, jak w przypadku działalności, ale z pewnością są wystarczające na bieżące potrzeby.

 
Kredyty Pożyczki